Recenzja: Microsoft Surface Pro 4

Firma Microsoft jest kojarzona głównie z oprogramowaniem – pakietem biurowym oraz w szczególności systemem operacyjnym Windows. Stosunkowo niedawno, w 2013 roku, do sprzedaży trafił hybrydowy komputer tego producenta – Surface Pro. W ciągu kilku lat komputery Microsoftu stały się najpotężniejszymi urządzeniami w swojej klasie, reklamowanymi przede wszystkim jako narzędzia dla osób kreatywnych. Przekonajmy się, jak SP4 radzi sobie z pracą z dźwiękiem.

Co znajdziemy w opakowaniu?

W moim przypadku razem z komputerem otrzymałem pióro Surface Pen. Ma ono wiele funkcji, jest bardzo precyzyjne, ale dla naszych potrzeb mniej użyteczne. Natomiast dołączona ładowarka ma fajną funkcję – dodatkowe gniazdo USB do ładowania innego urządzenia. Ostatni element zestawu to Signature Type Cover, czyli magnetyczna klawiatura dopinana do komputera. I tutaj największe zaskoczenie – klawiatura jest wyposażona w podświetlenie i nienagannie wykonany touchpad, dokładnie tak jak w „pełnowymiarowym” laptopie. Oczywiście zestaw jest opcjonalny, komputer możemy nabyć bez akcesoriów, a jeśli będziemy potrzebować klawiatury lub pióra, możemy je dokupić oddzielnie.

Komputer trafił do mnie w najmocniejszej dostępnej konfiguracji. Oto jego dokładna specyfikacja:

  • System: Windows 10 PRO 64-bit
  • Procesor: i7-6650U 2.2 GHz – 4 rdzenie
  • RAM: 16 GB
  • Dysk SSD: 256 GB
  • Karta graficzna: Intel Iris Graphics 540

Robi świetne pierwsze wrażenie. Solidna magnezowa obudowa o eleganckim wyglądzie – od razu widać, z jakiej klasy sprzętem mamy do czynienia. Ekran dotykowy ma przekątną 12,3 cala i jest otoczony czarną ramą. Dodatkowo na obudowie znajdują się otwory wentylacyjne do aktywnego chłodzenia, pełnowymiarowy port USB 3.0, minidisplay, czytnik kart pamięci, gniazdo jack oraz port do ładowania. Surface Pro 4, jak na urządzenie mobilne przystało, jest bardzo lekki i cienki – bez problemu można z niego korzystać, trzymając go w jednej ręce, a drugą obsługując.

Pierwszym poligonem doświadczalnym dla Surface Pro 4 był trzydniowy przegląd zespołów. Moja platforma testowa składała się z konsolety Behringer X32 na stanowisku monitorowym i oczywiście z przedmiotu tej recenzji. Urządzenie przetestowałem pod kątem pracy jako kontroler, a także rejestrator dla konsolety.

Kontroler live

Komunikacja odbywa się przez wi-fi. W tego typu urządzeniach, gdzie wszystkie podzespoły są „upchane” w ciasnej obudowie, istnieje problem z umiejscowieniem anteny. Zdarza się, że sygnał zanika, jeśli trzymamy komputer w ręce, gdyż część anteny jest połączona z obudową i zasłaniamy ją dłonią. Ku mojemu zaskoczeniu nie było z tym najmniejszego problemu. Zakłócenia nie występowały i w ciągu trzech dni nie miałem sytuacji, w której antena czy sterownik przestawały działać i połączenie było zrywane.

Podczas koncertów problemem w obsłudze urządzeń jest oświetlenie sceniczne, czasem kompletna ciemność lub ostre, kolorowe światła. Lepiej sprawdzają się wówczas matryce matowe. Surface ma błyszczącą, co jednak nie okazało się wadą. Kontrast i jasność ekranu robią wrażenie. Nie trzeba usuwać się w cień, aby sprawdzić poziomy suwaków, wszystko jest widoczne. Podobnie podczas plenerowych koncertów, gdzie zdarzają się problemy z czytelnością konsolet – bardzo jasny ekran ratuje nas w wielu sytuacjach.

Mimo niskiej jak na komputer wagi stanie z nim w ręku przez kilkanaście minut może spowodować ból mięśni. Surface ma wbudowaną podstawkę, dzięki której stoi stabilnie i zajmuje mało miejsca, ale z uwagi na duży ruch na scenie miałem podczepioną klawiaturę/etui, co dodatkowo stabilizowało komputer.

Dotykowy ekran, klawiatura z touchpadem i pióro – to nimi obsługujemy urządzenie. Pióro będę w opisie często pomijał, ponieważ przydało mi się dosłownie kilka razy. Do precyzyjnego przesuwania „gałek” w zupełności wystarcza klawiatura i dotyk. Tutaj duży plus dla klawiatury, która jest podświetlana. Mimo że to etui, jest ona dokładnie taka jak w laptopach. Ekran ma 10 punktów dotyku, dzięki czemu miksuje się bardzo szybko i nawet sprawia to dużą przyjemność. Grupy DCA są zbędne. 🙂

Głównym ograniczeniem urządzeń mobilnych jest praca na baterii. Co z tego, że sprzęt jest lekki, cienki i poręczny, jeżeli czas pracy jest krótki? Ale tutaj Surface też radzi sobie całkiem nieźle. Microsoft obiecuje 9 godzin oglądania filmów. Średni czas w moim przypadku to 7,5 godziny – przy jasności ekranu ustawionej na około 70%, włączonym wi-fi i uruchomionej aplikacji do konsolety. Dla mnie to bardzo dobry wynik jak na ekran 12,3 cala, który jest włączony cały czas.

Produkcja muzyczna

Przejdźmy do nagrywania. Na festiwalu nagrałem jeden zespół, który zajmował 28 wlotów. Do rejestracji używam programu Presonus Studio One 3 Professional. Surface Pro 4 był podłączony do konsolety Behringer X32 przez interface USB 2.0. Nagrywałem w próbkowaniu 24 bity/48 kHz.

Zacznijmy od dysku. SSD 256 GB nie miał najmniejszych problemów z sesją, jego użycie wynosiło 20%. To duży zapas, nie mam się do czego przyczepić. Niestety z procesorem nie jest już tak kolorowo. Podczas testu program był uruchomiony bez wtyczek. Czysta sesja. Buforowanie zostało ustawione na normal (512 sampli). Nagrywanie wykorzystywało wszystkie 4 rdzenie procesora. Program wskazywał bardzo nierówne wykorzystanie CPU – wahało się od 15 do nawet 80%. Przy czym nie były to „chrupnięcia”, tylko stałe wahanie. Przez cały koncert zastanawiałem się, czy coś się nie wysypie, na szczęście Windows w wersji 10 jest bardzo stabilny, a sterownik oraz program nie wykazywały oznak wieszania się.

Kolejnym przeprowadzonym testem była praca w studiu. Postanowiłem użyć do tego bardzo popularnego modelu interface’u PreSonus AudioBox i wysokiej klasy interface’u MOTU UltraLite AVB.
Na pierwszy ogień poszedł PreSonus AudioBox. Interface USB 2.0 zasilany z portu. Dwa kanały audio, dedykowany sterownik. Brak wewnętrznego procesora DSP! Zaletą komputera Surface Pro jest pełne zasilanie z portu USB. Kilkakrotnie na innych sprzętach tego typu miałem kłopot, że interface funkcjonował, ale z powodu niskiego napięcia na porcie nie działało zasilanie phantom. Tutaj nie ma tego problemu, można używać mikrofonów pojemnościowych bez obaw. Może jednak doskwierać liczba dostępnych portów USB. Surface Pro 4 ma tylko 1, ale jest to zrozumiałe z powodu ograniczonego miejsca na obudowie. Dobrze zaopatrzyć się w dodatkowy hub, choć z drugiej strony ekran dotykowy jest precyzyjny i możemy się obejść bez myszy i podobnych peryferii. W tym przypadku sesja była ustawiona niemal identycznie – próbkowanie 24 bity/48 kHz, procesor na wszystkie 4 rdzenie. Jednocześnie nagrywane były 2 kanały zasilane przez phantom. Tutaj pominę opis dysku, który jest po prostu świetny.

Pierwsze nagrywanie było ustawione następująco: bufor 32 sample, ultra low latency, użycie CPU od 30 do nawet 90%, co jest bardzo słabym wynikiem. Na szczęście nie zdarzały się trzaski i „chrupnięcia”. Latencja także nie była odczuwalna. Oczywiście, da się pracować, jest komfortowo i stabilnie, ale czuć niedosyt. Komputer jest wyposażony w procesor i7, który w trakcie testów wykazał, że nie jest tak wydajny jak w przypadku PC – tutaj rozmiar urządzenia ma znaczenie.

Ustawienia podczas drugiego nagrywania to: bufor 512 sampli, standard latency, użycie procesora stabilne – 5%. Tutaj można mówić o sukcesie. Latencja była na poziomie gwarantującym duży komfort.
Po nagraniu około 10 ścieżek audio i 4 MIDI metodą drugą jestem zadowolony z rezultatu. Oprócz komputera można tutaj śmiało pochwalić dedykowany sterownik – przy ASIO4ALL nie miałoby to sensu. Warto zaznaczyć, że 16 GB RAM robi robotę. Przy takiej ilości pamięci możemy być spokojni zarówno o użytkowanie podstawowe, typu kompresor, equalizer itp., jak i bardzo wymagające wtyczki instrumentalne i banki brzmień.

Zapisywanie i odczyt sesji, wtyczek i programu z SSD to wspaniała rzecz. Jeśli ktoś raz spróbuje, to już nie wróci do HDD. Nie będę się rozdrabniał na ten temat. Przyjąłem pewne uproszczenie, ale w Surface Pro 4 HDD nie miałby racji bytu.

Produkcja muzyczna – cd.

Ostatnim scenariuszem przygotowanym przeze mnie jest interface MOTU UltraLite AVB. On także wykorzystuje protokół USB 2.0, ma procesor DSP i własne zasilanie. Wykorzystałem wszystkie analogowe wejścia – 18 śladów. Próbkowanie nagrania w całym teście ustawione było na 24 bity/48 kHz. Dwa słowa wytłumaczenia: próbkowanie w teście wybrałem jako wspólny mianownik dla wszystkich interface’ów. Dla Behringera X32 i PreSonus AudioBox jest to najwyższe próbkowanie. Użycie dysku podczas nagrywania wynosiło 20%, czyli standardowo się nie zmęczył. Rozkład ustawienia buforowania prezentował się tak: 32 sample i użycie procesora 100% – trzaski i wyraźna zadyszka komputera. Niestety nie można mówić tutaj o komfortowym użytkowaniu.

Poniżej 256 sampli nie da się pracować. Dopiero ten poziom umożliwia stabilne funkcjonowanie. Poziom latencji z procesorem DSP jest nie do wychwycenia, w szczególności przy ustawieniu interface’u na 64-bit double preccision. Przy dużym obciążeniu procesora uruchamiają się wentylatory. Jeśli założymy, że jest to sprzęt wyjazdowy i domowy, a nie mamy oddzielnie studia i reżyserki, wentylatory mogą być problemem.

Dodatkowo trzeba wspomnieć o działaniu Surface bez interface’u audio. Kilka słów o karcie dźwiękowej. Jest to standardowo karta firmy Realtek, ale wysokiej jakości. Na słuchawkach nie jest słyszalny szum karty. W zintegrowanych kartach można się natknąć na pewną sztuczkę, tzn. bramkę szumów. Gdy dźwięk jest odtwarzany, to naturalne, że szumy są mniej słyszalne lub w ogóle ich nie słychać. A gdy jest cisza, wtedy uruchamia się bramka, która oszukuje nas, że karta dźwiękowa jest bezszumna. Microsoft nie wykorzystuje tej sztuczki, karta nie szumi. Dzięki temu możemy już wykonać edycję audio, a także wstępny miks na słuchawkach. Parametry techniczne nie zmieniają się znacząco względem AudioBox. Jedyne ograniczenie to 44 kHz i 24 bity.

Nie samą pracą człowiek żyje. Jak Surface PRO 4 sprawuje się w rozrywce?

Wbudowane stereofoniczne głośniki grają głośno i szczegółowo. Rozkręcone na 100% nie przesterowują sygnału. Choć są umiejscowione po bokach, dobrze pokrywają dźwiękiem front komputera. Ekran mimo niestandardowych proporcji, jak wspominałem wcześniej, jest piękny. Dawno nie miałem takiej przyjemności z oglądania filmów, dla mnie to zupełnie nowa jakość. Nóżka, nawet jak leży na pościeli, jest stabilna i się nie wywraca. Wygodnie ogląda się na łóżku, co jest zasługą kątów widzenia. Nieważne, czy trzymamy urządzenie pionowo, czy poziomo, w lewo, czy prawo – kolory i kontrast są niezmienne. Jeśli chodzi o gry, wiadomo – zintegrowana karta graficzna nie poradzi sobie z tytułami AAA, ale Heroes III i oldschoolowe gierki, w szczególności strategie, z uwagi na ekran dotykowy działają płynnie i potrafią skutecznie oderwać od pracy.

Chciałem jeszcze wspomnieć o produkcji filmowej. Czasem trzeba wykonać zlecenie pod film, reklamę – ogólnie dzieło wizualne. Nie miałem okazji przetestować SP4 pod kątem montażu, ale w programie DAW dodałem ścieżkę video – bez zacięcia. Także spokojna głowa, można tworzyć.

Podsumowując

Wiele czasu zajęło mi napisanie podsumowania. Moje pierwsze wrażenie było zaskakująco dobre. Wielkość i waga samego urządzenia w stosunku do mocy jest niesamowita. Przy bliższym poznaniu niestety pojawiają się nieliczne wady. Nie zrozumcie mnie źle, praca na Surface Pro jest naprawdę przyjemna. Ekran dotykowy bardzo przyśpiesza pracę w miksie, ale już bardziej precyzyjne zajęcia, jak edycja, wymagają pióra Surface bądź myszki. Przed zakupem trzeba się zastanowić, czego oczekujemy po takim sprzęcie. Mobilność, czas pracy na baterii, szybkość przesyłu danych, dysk SSD – jeśli tego potrzebujesz, to w pełni rekomenduję ten produkt. Właśnie mobilnością Surface stoi. Jeśli produkujesz muzykę, dużo podróżujesz i tworzysz sesje koncepcyjne, a w studiu masz komputer stacjonarny i tak kończysz miks – to Surface Pro 4 jest dla Ciebie. Osobiście SP4 wykorzystywałbym na co dzień do nagrań plenerowych, może z interface’em zastąpiłby już wysłużony rejestrator Zooma. Na pewno zaoszczędziłbym wtedy czas przy wybieraniu wersji do mastera.

*zdjęcia Microsoft Polska
*zdjęcia www.surfaceproaudio.com
*zdjęcia YT: Molten Music Technology
Jasiek Stojek

Realizator dźwięku live, game sound designer, foley artist.

Komentarzy (1)

  1. mezo napisał(a):

    Saved аs a favorite, Ӏ liҝe yοur site!

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *