Recenzja: MyMonitors My5

Wspólnym mianownikiem wszystkich studiów nagraniowych są monitory odsłuchowe. Nieważne, czy naszym miejscem twórczości jest kąt w pokoju, czy wielkometrażowa, zaadaptowana akustycznie reżyserka. Nie każdy musi mieć legendarne przetworniki lub konsolety mikserskie ze 128 kanałami, ale „musem” jest dobry odsłuch naszych nagrań. Często na forach zadawane jest pytanie: „Dlaczego mój miks nie brzmi i na różnym sprzęcie gra inaczej?”. To jest problem wielu z nas: trafić na monitory, które będą grały prawdę i na których nasz miks u każdego zabrzmi tak, jak sobie tego życzymy – dobrze.

W poprzednim roku zadebiutowały monitory My Monitors MY5. Dzięki dystrybutorowi (MJ Audio Lab), który udostępnił kolumny do testów, możecie poznać moją opinię na temat tego sprzętu.

Są to aktywne monitory z linią transmisyjną STL o długości 1,4 m. Taka konstrukcja jest rzadko spotykana i już samo jej zastosowanie to rzecz, w którą warto się zagłębić. Polecam zainteresować się tematyką konstrukcji obudów głośnikowych! Głośnik wysokotonowy jest jedwabną wypukłą kopułką o standardowej wielkości 1 cala. Głośnik średnio-niskotonowy ma rozmiar 5 cali i membranę papierową powlekaną. Głośniki są sterowane aktywną zwrotnicą DSP. Posiadają wejścia analogowe XLR, RCA i opcjonalnie także cyfrowe AES/EBU.

Wygląd monitorów to kwestia sporna. Ale o gustach się nie dyskutuje, nie design a wnętrze się liczy. Wykończenie to fornir – palisander. Bryła wygląda bardzo estetycznie, monitory są wąskie i strzeliste. Z tyłu poza obudową znajdują się wzmacniacz i wszystkie wejścia, z jednym pokrętłem regulującym głośność. Kolumny zostały wykonane bardzo pieczołowicie, w drewnie nie ma żadnych ubytków. Poszczególne elementy są idealnie spasowane, otwory na głośniki wycięto precyzyjnie. Całość prezentuje się wzorowo, co może się wydawać oczywistością, jednak nie zawsze kolumny z surowców naturalnych są idealnie spasowane, tak jak te z plastiku czy tworzyw sztucznych.

Rafał Węgrczyki: Skąd pomysł na produkowanie monitorów?
Marceli Latoszek (współzałożyciel MyMonitors): Człowiek usiądzie, pomyśli i wymyśli. Nie ma powodu, żeby kolumny z linią transmisyjną były tak drogie, stąd pomysł na małą aktywną kolumnę głośnikową, która nie będzie kosztowała majątku i jeszcze będzie dobrze grała.
Rafał Węgrczyki: Do kogo skierowany jest ten produkt?
Marceli Latoszek (współzałożyciel MyMonitors): Miał być skierowany przede wszystkim na rynek pro jako odsłuch bliskiego pola w studiach nagraniowych, jednak (jak finalnie się okazało) bardzo dobrze sprawdza się także w domowych warunkach – w zestawie stereo oraz home theatre.
Rafał Węgrczyki: Co je wyróżnia na tle innych monitorów?
Marceli Latoszek (współzałożyciel MyMonitors): Olbrzymi dźwięk przy relatywnie małym rozmiarze. Znakomita relacja jakości do ceny.

Po ustawieniu monitorów na statywach czas na posłuchanie swojej referencyjnej muzyki. MY5 grają w bliskim polu i bardzo szeroko. Większe odchylenie głowy nie skutkuje wyjściem ze sweet spota.

My Monitors w paśmie basowym schodzą zaskakująco nisko, i można usłyszeć w nich „mięsko”. Zaczynają grać od około 30 Hz ze spadkiem 10dB . Jest to duże zaskoczenie w takich małych paczkach. Hasłem przewodnim monitorów jest Mały rozmiar, duży dźwięk i w 100% producent się wywiązuje z tych słów. Monitory do 12 kHz utrzymują liniowy poziom o nieznacznych wychyleniach. W tym przedziale pasmo nie będzie nam sprawiać niespodzianek. Przy 12 kHz pojawia się niewielka górka, która szybko znika – do 16 kHz mamy spokój w postaci liniowego dźwięku. Tyle suchych faktów. Tutaj nasuwa mi się pewne skojarzenie z Auratonami. Czeka mnie dużo tłumaczenia. Mimo zupełnie innych proporcji basu, konstrukcji i zastosowania uważam, że te monitory mają całkiem dużo wspólnego.

W czym są podobne MY5 i popularne w latach 70. i 80. Auratony 5C? Pomijam mieszane opinie o 5C, które dla części są straszakiem w studio. Chodzi mi tylko o najlepszy aspekt tych miniodsłuchów. Grają detalicznie i szczegółowo. Każda sekcja instrumentów jest selektywna, nie mają tendencji do sklejania dźwięku, koloryzowania i uplastyczniania. Scena w My Monitors pokazuje przestrzeń w nagraniach.

Trzeba teraz przetestować monitory w boju. Na tapet wziąłem swoje dwa komercyjne miksy. Jeden był z gatunku hip-hop: syntetyczne brzmienia, mocny beat i wokal z przebitkami. Drugi to kwartet fortepianowy (tzn. fortepian, skrzypce, altówka, wiolonczela) i dodatkowo towarzyszący mu chór. Wokale w utworze hip-hopowym miksowało się doskonale – monitory w paśmie wokalnym grają bardzo równo, dzięki czemu mamy pełną kontrolę nad sybilantami i ustawienie de-esseru nie stanowiło wyzwania. Elektroniczne partie instrumentalne zaskakująco dobrze się miksuje. Nie jest to oczywiste ze względu na bardzo dużą ilość niskiego basu w syntetycznych partiach. I wiele monitorów nawet w wyższej klasie cenowej ma problemy z odwzorowaniem basu. Czego skutki możemy „podziwiać” na innych sprzętach, chwytając się za głowę – dlaczego jest tyle basu w tych nagraniach, przecież monitory grały zupełnie inaczej?!. MyMonitors na szczęście to rycerz na białym koniu ratujący naszą basową księżniczkę.

Podczas miksowania kwartetu fortepianowego udało mi się osiągnąć bardzo dobrze brzmiący miks, porównywalny do referencyjnego (finalnego). My Monitors były jakby stworzone do miksowania muzyki klasycznej i akustycznej. Dzięki takiemu odsłuchowi można bardzo precyzyjnie umieścić instrumenty i proporcje, co jest szczególnie ważne w takiej muzyce. Możemy mieć pewność, że w każdych warunkach odsłuchowych nasz miks zabrzmi dobrze. Jedyną rzeczą, do której mogę się przyczepić podczas miksowania muzyki klasycznej, jest „głuchość”. Kolumny nie ukazują tyle pogłosu, co powinny.

My Monitors MY5 mimo niewielkich rozmiarów potrafią zaskoczyć. Nie są to uniwersalne monitory, będące pierwszym zestawem do studia, choć części z Was mogę je polecić jako odsłuch dodatkowy – w utworach, w których potrzebujemy detalicznego brzmienia. Dla tych, co tworzą kompozycje lub specjalizują się w muzyce akustycznej, lub miksują duże składy wokalne, będzie to relatywnie niedużym kosztem strzał w dziesiątkę. Czekam z niecierpliwością na rozbudowę rodziny My Monitors. Czym jeszcze może nas zaskoczyć producent?

Rafał Węgrzycki

Realizator dźwięku live, sound designer.

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *