Recenzja: Sontronics Solo

Wybór mikrofonu dynamicznego z przeznaczeniem do wokalu nie należy do łatwych. Na rynku dostępnych jest kilkaset modeli w kilku przedziałach cenowych. Czy istnieje jednak dobrze brzmiący i relatywnie tani mikrofon? O tym, jak dokonać trafnego wyboru i nie wydać przy tym fortuny, sprawdzicie w recenzji Sontronics Solo autorstwa Piotra Kardasa.

Każdy wokalista rozpoczynający swoją przygodę ze sceną chce zaopatrzyć się w osobisty mikrofon, czyli swego rodzaju łącznik z publicznością. Po pierwsze narzędzie to ma jak najlepiej oddawać jego walory brzmieniowe. Po drugie liczy się wytrzymałość. Po trzecie – cena. Rynek obfituje w wiele modeli o różnych parametrach technicznych, jednak nie sposób przetestować wszystkie. Gdy myślimy o wysokiej jakości mikrofonie scenicznym z przeznaczeniem do wokalu, wydaje nam się, że cena musi oscylować bliżej czterech niż trzech cyfr. Przeczy temu oferta firmy Sontronics – to brytyjski producent mikrofonów, który proponuje produkty w przystępnych cenach. Na warsztat wziąłem ich model Solo. Sontronics to stosunkowo mało znany producent mikrofonów, jednak miałem styczność z ich produktami już kilka lat temu. Podczas nagrań zachwycałem się serią mikrofonów wstęgowych, które cały czas uważam za unikalne w brzmieniu. Nie spotkałem się dotychczas z porównywalnymi jakościowo wstęgami w podobnym przedziale cenowym. Miałem równie dobre doświadczenia z mikrofonami lampowymi oraz mikrofonem dynamicznym Halo, zaprojektowanym z myślą o rejestracji gitary elektrycznej. Warto zaznaczyć, że wszystkie mikrofony Sontronics są projektowane i produkowane w fabryce w hrabstwie Dorset w Wielkiej Brytanii. Solo to doręczny mikrofon dynamiczny, którego premiera odbyła się na amerykańskich targach muzycznych NAMM w 2017 roku. Producent zapewnia, że poprzedziły ją liczne testy, w różnych miejscach i z wieloma muzykami. To aktualnie jedyny w ofercie Sontronics doręczny mikrofon dynamiczny z głównym przeznaczeniem do wokalu. Jak się prezentuje?

PIERWSZE WRAŻENIA

Mikrofon otrzymałem w standardowym papierowym pudełku, w którym znajduje się on wraz z porządnie wykonanym materiałowym pokrowcem (etui), solidnym uchwytem na statyw oraz potwierdzeniem gwarancji – zarówno w przypadku Solo, jak i większości pozostałych mikrofonów tego brytyjskiego producenta jest ona dożywotnia. Tak, nie pomyliłem się: dożywotnia. Wystarczy jedynie w ciągu 30 dni od daty zakupu potwierdzić nabycie (poprzez podanie danych i dowodu zakupu) na stronie producenta. Mikrofon został zaprojektowany z solidnego aluminium z czarnym, anodyzowanym wykończeniem. Pewnie trzyma się w dłoni. Waży 782 gramów, zatem nie należy do najlżejszych, ale nie jest też ciężki. Jego średnica jest dość duża, jednak pasuje bardzo dobrze zarówno do większej, męskiej dłoni, jak i do mniejszej, kobiecej. Wykonano go z dbałością o szczegóły, co podkreśla pięknie wyryte logo i solidna, dobrze prezentująca się metalowa osłona, tzw. grill. Na obudowie nie znajdziemy żadnego przełącznika. Producent nie ma też w ofercie wersji z włącznikiem/wyłącznikiem. Opcja ta jest jednak rzadko potrzebna, gdyż wprawny realizator dźwięku zapanuje nad każdą sytuacją. Mikrofon oczywiście zakończony jest standardowym trójpinowym złączem XLR.

SPECYFIKACJA

Przejdźmy do parametrów. Mikrofon ma charakterystykę superkardioidalną. Dzięki temu, że cechuje się wąską kierunkowością, pozwala nam maksymalnie ograniczyć potencjalne sprzęganie na scenie. Według specyfikacji pasmo przenoszenia wynosi od 50 do 15 000 Hz, czyli tyle, ile w większości tego typu mikrofonów. Umożliwia to nagłośnienie czy rejestrację nie tylko wokalu, ale również innych źródeł dźwięku, np. gitary akustycznej czy elektrycznej oraz elementów zestawu perkusyjnego. Czułość mikrofonu to −50 dB ± 2 dB (0 dB = Iv/Pa, 1 kHz), a impedancja ≤600 omów, co pozwala na pracę z dowolnymi jednostkami sprzętowymi bez potrzeby nadmiernego wzmocnienia. Oczywiście mikrofon z racji swej konstrukcji nie wymaga zasilania phantom (48 V).

TESTY

Czas na testy. Po podłączeniu mikrofonu do interfejsu nie miałem najmniejszego problemu z ustawieniem optymalnego poziomu rejestracji. Solo wymagał mniejszego wzmocnienia niż kilka innych mikrofonów dynamicznych, które mam w studio. Jeśli chodzi o właściwości soniczne, to od razu rzuca się w ucho duża szczegółowość. Bez względu na rodzaj źródła dźwięku otrzymujemy o nim dużo informacji. Czytelność transjentów i bliskość źródła to mocne strony mikrofonu. Sama charakterystyka brzmieniowa jest wyważona w dolnych częstotliwościach pasma oraz w niskim środku. Jego znamienną cechą jest również lekko otwarta górka, która od razu przypadła mi do gustu, choć z pewnością przy niektórych źródłach dźwięku górnych częstotliwości pasma może być za dużo.
Postanowiłem sprawdzić, jak radzi sobie Solo w porównaniu z kilkoma klasycznymi „dynamikami”. W szranki stanęły następujące mikrofony: Electro-Voice ND 76, Sennhesier e 945, Shure Beta 58A, Shure SM58, Shure SM7B. Po kilku testowych „tejkach” zauważyłem pewną właściwość Solo. Mikrofon ten nie ma tendencji do podkreślania głosek wybuchowych, tzw. popów. W porównywalnych cenowo modelach mikrofonów jest to cecha charakterystyczna, która w wielu sytuacjach scenicznych i studyjnych stanowi problem. Czas porównać brzmienie mikrofonów. Najpierw wysterowanie. Solo w porównaniu z Shure SM58 potrzebuje kilka decybeli mniej wzmocnienia na przedwzmacniaczu, Electro-Voice ND 76, Sennheiser e 945 i Shure Beta 58A podobną ilość, natomiast Shure SM7B, dla którego to cecha charakterystyczna, kilkanaście decybeli więcej. Poniżej kilka próbek każdego z mikrofonów:

Co prawda mikrofony dynamiczne i pojemnościowe mają odmienne właściwości, jednak postanowiłem sprawdzić, jak Solo radzi sobie w porównaniu z wysokiej klasy doręcznym mikrofonem pojemnościowym z przeznaczeniem do wokalu, mianowicie Rode S1. Dodam, że mikrofon Rode jest blisko trzykrotnie droższy.

Testy dały bardzo pozytywny obraz możliwości Solo. Wyważona dolna część i lekko podkreślona górna część pasma zaowocowały naprawdę oryginalnym brzmieniem. Szczególnie przy żeńskim wokalu słychać, że już na wejściu mamy to, co zazwyczaj musielibyśmy ukręcić, np. na klasycznym SM58. Zresztą tańsze modele Shure’a charakteryzuje „zapyziałe” brzmienie, czego absolutnie nie można powiedzieć o Solo. Ciekawe jest również porównanie mikrofonu z dwukrotnie droższym Sennheiserem e 945. Pomimo różnicy w cenie słychać podobny charakter brzmienia. Z kolei w porównaniu z klasowymi mikrofonami, takimi jak Shure SM7B i Rode S1 (mimo że pojemnościowy), otrzymujemy przyzwoity ślad, który jest też elastyczny w kontekście późniejszej obróbki. Aby upewnić się co do wniosków, zrobiłem jeszcze kilka próbek:

Postanowiłem również sprawdzić Solo w warunkach bojowych. Zabrałem go na salę prób, gdzie miałem możliwość zweryfikowania wszystkich obserwacji. Po pierwsze upewniłem się, że mikrofon bardzo dobrze sprawdza się przy każdym rodzaju wokalu, zarówno męskim, jak i żeńskim. Szczególnie jednak podobał mi się na wysoko osadzonych żeńskich głosach, gdzie lekko podkreślona „górka” robi robotę. Wokal jest szczegółowy i przebija się przez miks. Po drugie dodatkowo przekonałem się, że Solo to także uniwersalny mikrofon. Przy nagłośnieniu wzmacniacza gitarowego czy werbla absolutnie nie czułem różnicy w jakości w porównaniu z takimi mikrofonami jak Shure SM57 czy Audix i5. Pomimo że nie jest to mikrofon stricte instrumentalny, przenosi bardzo dobrze transjenty i – co najważniejsze – zapewnia atrakcyjne brzmienie.

PODSUMOWANIE

Na początku zadałem pytanie, czy da się znaleźć dobrze brzmiący i relatywnie tani mikrofon dynamiczny do wokalu, bo z takim zamysłem przystąpiłem do testowania Sontronics Solo. Moja odpowiedź jest twierdząca. Trudno mi znaleźć ewidentne minusy recenzowanego Solo, zwłaszcza w kontekście jego ceny. Sontronics Solo jest na każdą kieszeń. Aktualnie detalicznie kosztuje tylko 399 zł brutto. Piszę „tylko”, ponieważ oferuje on jakość porównywalną z mikrofonami dwukrotnie droższymi – zarówno pod względem wykonania, jak i brzmienia. Nie mam wątpliwości, że coraz częściej będę go spotykał nie tylko na estradach. Szczerze polecam!

* Głosu użyczyła Kamila Salach.
** Zdjęcie udostępnił Audiotech
Piotr Kardas

Homerecordingowiec, instrumentalista. Autor książek „Homerecording Dla Każdego” i „Homerecording Level Up”. Posiada międzynarodowy certyfikat firmy Apple z programu Logic Pro. Jest wykładowcą w Szkole Muzyki Nowoczesnej we Wrocławiu.

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *